image1 image2 image3

Nad Śnieżnymi Kotłami



   Zapraszamy do lektury najnowszego kryminału retro "Nad Śnieżnymi Kotłami", czyli kontynuacji serii z Antonem Habichtem i Franziską von Häften.
   Tu nikt nie jest dobry ani zły tylko dlatego, że stoi po właściwej stronie prawa. Wybuchowa mieszanka kryminału i powieści szpiegowskiej w doskonale oddanych realiach na krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej.
  
   Opis z okładki

  Sierpień 1939 roku. Asystent kryminalny Anton Habicht od kilku miesięcy przebywa w Schreiberhau (Szklarskiej Porębie), dokąd trafił, popadłszy w niełaskę przełożonych po poprzednim śledztwie. Polecenie rozwiązania zagadki kradzieży biżuterii w hotelu górskim Nad Śnieżnymi Kotłami odbiera jako szpilę wbitą przez szefa miejscowej żandarmerii.
   Rutynową wizytę przerywa wypadnięcie z okna żony miejscowego urzędnika. Habicht nie wierzy, że to wypadek i rozpoczyna śledztwo wśród lokalnej śmietanki towarzyskiej.
   Kiedy pojawia się następny trup – tym razem śmierć dosięga poszukiwacza cennych minerałów – asystent kryminalny intensyfikuje działania. Z każdym dniem odkrywa kolejne skrzętnie skrywane tajemnice establishmentu.
   Wkrótce w mieście pojawiają się zagadkowi ludzie, sytuacja się komplikuje, a Habicht nabiera przekonania, że to, co do tej pory udało mu się odkryć, jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej.


   "Nad Śnieżnymi Kotłami" to czwarta część serii zapoczątkowanej przez kryminał retro "Furia rodzi się w Sławie" i kontynuowanej w "Górze Synaj" oraz "Wzgórzu Piastów", obsypanej deszczem nagród i nominacji (Zielonogórska Nagroda Literacka "Winiarka" oraz nominacja do "Lubuskiego Wawrzynu Literackiego" dla "Wzgórza Piastów"; nominacja do "Kryminalnej Piły", "Lubuskiego Wawrzynu Literackiego" i nagrody "Ale sztuka!" dla "Furia rodzi się w Sławie").
   Książka ukazuje się nakładem wydawnictwa Akurat.

   Można ją kupić m.in. w EMPiKu>>

   Recenzje:

  
   Nie sposób odłożyć książki

   - To już moje piąte spotkanie z twórczością Autora. I zaczyna robić się nudno. Czy każda książka autora może zachwycać? Czy każda może być nieodkładalna? Czy, gdy ja czytam kolejną książkę Koziołka, to moja rodzina musi pozostać bez obiadu? Po trzykroć tak! - pisze Izabela Kurasik-Gwarda w przedpremierowej recenzji. -  Książkę czyta się nadzwyczaj szybko, a to nie tylko za sprawą rozbudzonej ciekawości, ale też dzięki stylowi autora: jest lekko, czasami mrocznie, a czasami z humorem. Wiele razy się uśmiechałam pod nosem, ale też kilka razy zadumałam. Fragmenty historyczne przestawione w sposób zrozumiały i interesujący. Duży plus. Zakończenie? A w życiu bym się nie spodziewała! - czytamy dalej.
   Cała recenzja tutaj>>



   Szeroko otwierałam oczy i usta

   - "Nad Śnieżnymi Kotłami" to pełen napięcia, tajemnic, intryg i zwrotów akcji kryminał osadzony w miesiącu poprzedzającym wybuch II wojny światowej. W przepięknej górskiej scenerii dochodzi do kilku morderstw, nielegalnych działań, podziemnych spisków a poszczególne wyjaśnienia zagadek wprawiają w zdumienie - pisze autorka bloga Ejotkowe postrzeganie świata. - Kryminał retro rządzi się swoimi prawami a autor ogromem pracy włożonej w przygotowanie tej historii udowodnił, że potrafi oddać ówczesne realia naprawdę świetnie - czytamy dalej.
   Cała recenzja tutaj>>

  
   Przeniesiony z czarnego kryminału

   - Autor ma dobre pomysły i ciekawie je realizuje. Dobrze skonstruowana intryga, wartka akcja i to co jest solą kryminału, zwłaszcza retro - obyczajowa otoczka wsparta niezwykle starannie podanym kolorytem lokalnym, spodobają się czytelnikom - pisze Monika Krężel na łamach Dziennika Zachodniego. - Zaskakującym pomysłem autora jest umieszczenie akcji w sierpniu 1939 roku. Czytelnik spodziewa się szczęku armat, koncentracji wojsk na granicy z Polską, mundurów w kolorze feldgrau, tymczasem życie na sudeckiej prowincji toczy się ospale i tylko gdzieś z oddali dobiegają odgłosy zbliżającego się kataklizmu.
Wraz z lekturą rośnie szacunek do autora. Jego wiedza, sprawność pióra, porządna dawka szczegółów topograficznych, architektonicznych, urbanistycznych, a do tego, kryminalna intryga składają się na niezłą lekturę.
   Cała recenzja tutaj>>


   Dodaj Koziołka do ulubionych!

   - Przeczytałam, zamknęłam i powiedziałam: „WOW”. Lubię to. Takie książki lubię - pisze Anna Stasiuk na portalu dlalejdis.pl. - Uważam, że Krzysztof Koziołek zrobił fantastyczną rzecz, na którą stać  tylko niewielu pisarzy. Wykreował postać dość gburowatą, napastliwą, a tym samym trudną do polubienia i stojącą w opozycji do tych wszystkich superpolicjantów i wymuskanych prokuratorków. Nietrudno czytać książkę, gdy kocha się jej przewodnią postać. Tutaj, mimo braku sympatii dla Habichta, lektura szła mi wyjątkowo lekko - czytamy dalej.
   Cała recenzja tutaj>>


   Kolejna świetna propozycja


   - Polecam miłośnikom kryminałów, szczególnie tym, którzy lubią kryminały retro. Świetna rozrywka i można się naprawdę bardzo dużo dowiedzieć. Habicht to postać, która nie wszystkim może przypaść do gustu, bo jest bezczelny, ironiczny, nieco napastliwy i czasem wulgarny, ale ja go polubiłam. I czekam na kolejne powieści autora - pisze Mary na blogu Czytaj Od Lewej.
   Cała recenzja tutaj>>


   Fragment powieści ze skrzydełka książki

   Wbił widelec w ostatnie kopytko, zaczął mazać nim po talerzu, próbując przykleić ostatni kawałek rozgotowanej śliwki. Sos, jak i całe danie, był przepyszny, dlatego postanowił samotnemu ogryzkowi nie przepuścić.
   Samotnemu! – Koncept, który nim targnął, był jak uderzenie obuchem w łeb. Co, u licha, samotna kobieta robiła w hotelu?!
   Odpowiedź, która nasuwała się pierwsza, sprawiła, że kolejny dreszcz przeszedł mu po plecach. Na myśl, że Engler próbował zrobić z niego bęcwała, kopytko stanęło mu w gardle.
   Gdy tylko przestał się krztusić, ruszył do recepcji.
   – Jedno pytanie: pani Goretzka była sama czy może z mężem? – spytał z pozoru niewinnym tonem.
   – Mężem? – Albo czujność właściciela hotelu była uśpiona, albo zwiódł go wyraz twarzy policjanta.
   – Tak, z mężem. – Asystent kryminalny przestał ukrywać rosnącą irytację.
   – Męża z nią nie było. – Kiedy Engler to mówił, nieświadomie zamrugał oczami.
   Uwagi Habichta coś takiego nie mogło ujść.
   – Męża z nią nie było?... – powtórzył jak echo. – To kto z nią był?! – wypalił nagle.
   – Mówił pan o jednym pytaniu… – Twarzą mężczyzny targnął kolejny tik nerwowy. – To jest już drugie.
   – Panie Engler. – Policjant przysunął się do kontuaru, złapał właściciela za poły marynarki i przyciągnął do siebie, nie siląc się na delikatność. – Zadam tyle pytań, ile tylko będę chciał. A jeśli nabiorę choćby cień podejrzenia, że próbuje mnie pan oszukiwać, aresztuję pana i zamknę ten burdel. Rozumiemy się?…